Halo PIS! Jest tam kto?

No i się stało. Pewnie stanie się jeszcze nie raz, ale to nie zwalnia mnie z poczucia konieczności zajęcia się sprawą polityki informacyjnej Prawa i Sprawiedliwości. Ktoś może powiedzieć, że nie ma czym się zajmować i ja w jakimś stopniu muszę przyznać rację. Nie widzę tej polityki. Tym bardziej, że swego czasu napisałem o tym w grudniu 2016 roku  w notce zatytułowanej Domagam się wojny!  Napisałem, ale jak widzę trzeba to zrobić ponownie, z nadzieją, że może ktoś się jednak zreflektuje na przyszłość i oszczędzi mi, innym oraz sobie medialnej awantury. Nie sprawia mi bowiem przyjemności oglądanie (i słuchanie) w TV  lamentów niewiasty z opozycyjnego ugrupowania. I co z tego, że jej histeria jest na pokaz. Co z tego, że nie ma racji i jęczy tylko dlatego, że ma okazję. A po co było dawać jej okazję do takich popisów. Po co? Po co szarpać ludziom – nawet tym nieprzyjaznym PIS – nerwy i prowokować również prawicowych blogerów do pisania notek wyłącznie na podstawie ogólno-medialnego lamentu? Notek powielających ćwierćprawdy, półprawdy i co gorsza  „jednedwudziestepiąte” prawdy?

Jedna zasadnicza uwaga na początek: to, że głosowałem na PIS nie oznacza, że mam siedzieć cicho jak mysz pod miotłą i cieszyć się wyłącznie z tego, że Platforma Obywatelska już nie rządzi. Bardzo się cieszę, że PO już nie rządzi, ale to mało. Zbyt mało. Oczekiwania mam – jak i znacząca część Polaków – spore. A od kogo mam wymagać jak nie od polityków Prawa i Sprawiedliwości. Bardzo bym nie chciał w przyszłości skonstatować, że od nich nie należy wymagać przesadnie dużo. A najlepiej bardzo mało…. OK, dość zastrzeżeń, przechodzę do sprawy i do rzeczy a mianowicie ustawy metropolitalnej oraz (zasadniczo) do sposobu jej wprowadzenia.

Po ludzku rozumiem pana posła Jacka Sasina. Rozumiem, bo każdy ma jakieś ambicje i każdy chciałby pozostawić po sobie jakiś znaczący ślad. Ale nie rozumiem i nie zrozumiem – u polityka – braku umiejętności wdrażania tj. „rozgrywania” zmian wynikających ze zmian przepisów prawa. Co gorsza, mam wrażenie braku świadomości, że równie ważny jak przedmiot (podmiot, zakres, dziedzina) zmiany jest sposób przygotowania zmiany i przede wszystkim sposób poinformowania o celach, zakresie i sposobach realizacji owej zmiany.

Szanowny panie pośle Sasin. Szanowne panie i panowie politycy Prawa i Sprawiedliwości. Przyjmijcie łaskawie do świadomości, że ludzie (obywatele, wyborcy) nie są tacy jacy powinni być według Was. Przyjmijcie do świadomości, że nie wszyscy mają taką samą wiedzę jak Wy. Że nie wszyscy wezmą za dobrą monetę i „kupią w ciemno” każdy Was pomysł. Przyjmijcie do świadomości, że istnieje kilka zasadniczych reguł odnoszących się do zarządzania, projektowania i wprowadzania w życie zmian.

Mówicie, że konsultacje będą. Tyle tylko, że zapominacie, iż sensowne konsultacje suchego zapisu prawniczego – który mało kto rozumie i ma chęć się z nim zapoznać – może się odbywać wyłącznie w gronie specjalistów. Ludzie – in corpore – potrzebują jasnego, czytelnego przekazu a tego nie znajdą ani w projekcie ustawy ani w jej uzasadnieniu. Konsultacje (społeczne) i tak będą wymagać przygotowania takiego jasnego i czytelnego przekazu. Nie można było takiego pakietu informacyjnego przygotować i przedstawić społeczeństwu zanim projekt trafi do Sejmu? Można było. Kurczę pieczone, śmiem twierdzić że można było. A tu co? Pojawia się pan poseł Sasin na konferencji prasowej i znienacka oznajmia urbi et orbi, że będzie metropolia. Czy naprawdę państwo politycy PIS uważają, że konferencja prasowa jest po to, żeby sobie robić reklamę?

Ludzie nie czytają projektów ustaw i ich uzasadnień. Nie czytają ich także politycy opozycyjni – ale nie muszą czytać, bo wiedzą, że ludzie nie czytają projektów i uzasadnień. Więc robią zadymę.   Dziennikarze też nie czytają – patrz dzisiejsze lamenty, że będzie (w Warszawie sic!) 13 ulic św. Jana Pawła II i coś z tym trzeba będzie zrobić – czyli zmieniać adresy, zmieniać dowody itp. Kto się doczyta w projekcie ustawy, że nie będzie takiego problemu, bo gminy (niby włączane) nadal pozostaną gminami ze swoimi ulicami. Nikt. Słowo na ten temat na konferencji prasowej to za późno. Mleko się rozlało.

Ludzi nie obchodzi szczytny cel metropolii. Owszem ważne jest, żeby ludzie mieli łatwiej jeśli chodzi o komunikację. Ale przy każdej zmianie jest tak, że ludzi najbardziej interesuje i obchodzi nie to co ewentualnie zyskają, ale przede wszystkim to, co (ewentualnie) stracą. Pojawiają się więc opinie, że powiększy się samo miasto Warszawa i w związku z tym, trzeba będzie zmieniać szyldy, adresy, pieczątki, dowody, paszporty itp. Ludzi to interesuje – a jest to w uzasadnieniu (którego zresztą nikt nie czyta)? No nie ma.  Ludzi interesuje, czy sprawy, które załatwiali w jakimś miejscu nadal będą mogli tam załatwiać! Czy to jest napisane jasno i otwarcie w uzasadnieniu (bo przecież nie w ustawie)? No nie.

Jeszcze raz pytam retorycznie, czy nie można było przygotować informacji dla „ludu” w formie odpowiedzi na podstawowe pytania? Pytania, które narzucają się same średnio rozgarniętemu człowiekowi. Otóż można było, ale zrobienie niespodzianki przez pana posła Sasina okazało się mieć większe znaczenie. I pewnie było dla niego frajdą: „oto ja i moja ustawa…„. Nie rozumiem tego i nie pochwalam.

W swojej grudniowej notce (link na początku i na końcu notki) napisałem, że warto uruchomić witrynę internetową „dobra zmiana” zawierającą proste, czytelne i zrozumiałe informacje opisujące poszczególne inicjatywy planowane przez PIS i / lub rząd. W jednym miejscu, w odpowiednim czasie (tj. z wyprzedzeniem), w formie i języku przyswajalnym przez ludzi, których to dotyczy. Nie mówcie mi, że witryna KPRM (lub poszczególnych ministerstw i urzędów) jest odpowiednim miejscem dla tego typu informacji – bo nie jest. Sądzę, że nie ma potrzeby tego uzasadniać. Żaden poseł (nawet pan Sasin) nie da rady samodzielnie pełnić takiej roli.

11Na litość: panie i panowie z PIS. Zarządzajcie jakoś tymi zmianami i projektami. Zarządzajcie informacjami i komunikowaniem. Zarządzajcie ryzykiem. Ryzykiem politycznym i ryzykiem zmian. To nie jest trudne. Naprawdę! Wystarczy chcieć!

Chyba, że nie chcecie tego zrozumieć i się tego nauczyć. No to uprzejmie informuję, że jeżeli nie pojmiecie i nie nauczycie się teraz, to będziecie mieli dużo czasu na naukę po kolejnych wyborach. Mnie nie będzie żal Was. Będzie mi żal Polski!

Dlatego po raz kolejny Domagam się wojny! Informacyjnej, rzecz jasna …

4

Reklamy

Jedna odpowiedź na “Halo PIS! Jest tam kto?”

Możliwość komentowania jest wyłączona.