Myślenie powinno mieć przyszłość, ale bywa jak zwykle…

Fakt, miałem się nie odzywać jakiś czas, ale – niestety- zaraz ktoś coś zrobi, coś powie … No i muszę zabrać głos…

Dzisiaj, 18 kwietnia 2017 roku, w programie „Sygnały Dnia” miała miejsce rozmowa z panem Ministrem Mariuszem Błaszczakiem. Oto jej fragment:

Dziennikarz: „Jeżeli ta historia była przedmiotem zgorszenia, to oczywiście przepraszam, wizerunkowo ta sprawa nam szkodziła”. Cytuję słowa, które w radiowej Trójce wypowiedziała minister Sellin o Bartłomieju Misiewiczu. Sprawa Misiewicza to cios w wizerunek, ale już Macierewicza, mówi Krzysztof Łapiński z Prawa i Sprawiedliwości w Radiu Zet. Skoro dzisiaj wszyscy tak zgodnie się przyznają, że ta sprawa wizerunkowo szkodziła Prawu i Sprawiedliwości, to dlaczego wcześniej tak mało chętnych było do tego, żeby ten problem rozwiązać?

MB: Ten problem miał charakter rzeczywiście wizerunkowy. Jeżeli porównamy to, co działo się… Też pewnie pan przewidział, że powiem o tym, ale…

Że pan coś powie o poprzednikach teraz (…)

Ale tak, tak, powiem o poprzednikach, chociażby Sowa i Przyjaciele, wymienialiśmy nazwisko…

Ale Prawo i Sprawiedliwość szło do wyborów, mówiąc…

Tak.

…że będzie inaczej, więc tym bardziej wyborcy mogą tego oczekiwać.

I właśnie to jest dowód tego, że jest inaczej, że wyciągamy wnioski, że traktujemy poważnie nasze zobowiązania. Otóż okazało się, że była potrzebna komisja, była potrzebna interwencja lidera Prawa i Sprawiedliwości, premiera Jarosława Kaczyńskiego, żeby ten problem zamknąć.

No ale pół roku wcześniej kryzysu wizerunkowego było, no to nie jest bardzo szybkie powołanie tej komisji.

Ale jest skuteczne, sprawa została rozwiązana, nasi poprzednicy tylko przyklepywali sprawy, a…

To kto następny stanie przed komisją?

…a tych, którzy wówczas gorszyli opinię publiczną, było bardzo, bardzo wielu. My nie zawahamy się, nasz lider, pan premier Jarosław Kaczyński nie zawaha się, żeby wyciągać konsekwencje wobec tych, którzy się sprzeniewierzają zasadom.

Źródło: http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/1753903


Otóż śmiem twierdzić, że Pan się myli, Panie Ministrze. Bardzo się Pan myli.

Po pierwsze, wbrew temu, co się Panu wydaje, sprawa nie została rozwiązana. Pozostała pamięć. Pozostała szczególnie wśród tych, którzy liczyli, że za rządów PIS istotnie będzie inaczej. Pozostała pamięć wśród tych, których oczekiwania nie polegają li tylko na „wypierdzielaniu” niesfornych, niedouczonych i nieprzygotowanych (w sensie zachowania) polityków, aspirujących polityków, działaczy i najemników. Jak sądzę, spora liczba osób głosujących na PIS – a wśród nich ja – liczyła przede wszystkim na zmianę klimatu tak, aby zapobiegać a nie jeno wyciągać wnioski. I to po czasie… No bo co mi z tego, że Komisja stwierdziła coś, co widać było gołym okiem od miesięcy. No co mi z tego… Co z tego, że gość wyleciał? Szkody i straty pozostały.

Po drugie, jeżeli Pan uważa, że Prezes Kaczyński jest od tego, aby nie wahać się i wyciągać konsekwencje, to również się Pan myli. Nie jest sztuką karać i wyrzucać. Każdy to potrafi. Nawet głupiec. Sztuką jest stwarzać taki klimat, aby do tego typu sytuacji nie dochodziło. A za to odpowiada CAŁE kierownictwo partii, nie Prezes Kaczyński.

Jestem stary i  wiem, że nie jest możliwe zapobieganie takim zdarzeniom w 100%, szczególnie  gdzieś w dziewiątym lub dwudziestym szeregu polityków PIS – do tego gdzieś na peryferiach, ale to działo się w 1 (słownie: w pierwszym) szeregu. To niedopuszczalne!

Po trzecie, twierdzi Pan, że: ” okazało się, że była potrzebna komisja”. Niestety, to pokazuje słabość polityki personalnej PIS. Komisja to była, Panie Ministrze, potrzebna, kiedy byliście w opozycji. Potrzebna była po to, aby przygotować i wcielić w życie zasady i reguły postępowania uniemożliwiające tego typu zachowania. Teraz jest „po ptakach”. Mleko się wylało. I nawet krwią (tj. wyrzucaniem) tego nie naprawicie.

Tak na marginesie, kiedy – poprzez swoich najemników – wywalaliście (mam na myśli PIS) z pracy ludzi (i to nie prezesów!) tylko dlatego, że pojawili się za czasów rządów PO, to nie potrzebowaliście żadnej komisji. Nie było potrzeby żadnych oświadczeń, ocen, badań i weryfikacji. Po prostu Wasz najemnik składał ofertę odejścia „po dobroci”. A jak oferta nie była przyjmowana to po prostu likwidowaliście miejsce pracy. Bo haków nie było!  Ot tak, po prostu. Bez słowa. Dla własnej zasady. I co, wyciągnęliście wnioski? Naprawiliście to? Nie, i nie naprawicie. Bo w gazetach o tym nie było!

I jeszcze jedna rzecz na koniec. Może nie powinienem, może się nie znam ale mnie to ruszyło. Bardzo ruszyło.

Jak zbliżają się święta, to politycy dostają – wg mnie – jakiejś pomroczności. Przestają myśleć a zaczynają nadużywać wody sodowej. Proszę popatrzeć na zamieszczone na Twitterze życzenia szanownego pana Marszałka:

Nie wiem jak Państwo, ale mną zatrzęsło. Nie wiem tylko, czy to pycha czy głupota prowadzi do takich zachowań. Ludzie, którzy siedzą na TT znają się na polityce przynajmniej w tym sensie, że doskonale wiedzą jak wygląda Marszałek Sejmu i nie potrzebują takiej nachalnej propagandy. Cóż, skromności trzeba się uczyć. Nawet jak się jest Marszałkiem. A jak była w grudniu zadyma w Sejmie, to pan Marszałek już taki …. powiedzmy… „narzucający się” nie był.

Tym bardziej mnie to uderzyło, że życzenia od całego PIS były skromne w epatowaniu partyjnością i nie przesłaniały istoty Świąt. Proszę popatrzeć, kto nie widział:

Znaczy, można!

 

Halo PIS, czy tam u Państwa się myśli codziennie? I czy aby wszyscy myślą?

Reklamy