Błąd PIS-u

Okazuje się, że PIS planuje dokonać zmian w ustawie dotyczącej regionalnych izb obrachunkowych (RIO). Zgodnie z projektem, RIO ma oceniać (kontrolować, nadzorować) gospodarkę finansową samorządów w oparciu o kryteria zgodności z prawem, gospodarności i rzetelności a także w zakresie celowości w przypadku zadań zleconych.

Opozycja się oburza albowiem w Konstytucji w art. 171 zapisano, że:

  1. Działalność samorządu terytorialnego podlega nadzorowi z punktu widzenia legalności.

  2. Organami nadzoru nad działalnością jednostek samorządu terytorialnego są Prezes Rady Ministrów i wojewodowie, a w zakresie spraw finansowych regionalne izby obrachunkowe.
    (…)

GW i opozycja uważają, że projekt PIS stoi w sprzeczności z Konstytucją, która wskazuje na jedyne kryterium nadzoru (kontroli) jakim jest legalność, czyli zgodność z prawem. Twierdzą również, że PIS chce przejąć w ten sposób samorządy. Zresztą, dziwne byłoby, gdyby tak nie twierdziły.

Uwagi do projektu zmiany ustawy o RIO przesłała m.in. Krajowa Rada Regionalnych Izb Obrachunkowych.  W mojej ocenie są one istotne choć można się z tymi uwagami zgadzać lub nie. Nie czas i miejsce na rozważanie kto i w jakim zakresie ma rację.

Chcę bowiem zwrócić Państwa – również PISu – uwagę na inną sprawę, mającą również wpływ na działalność samorządów.

Jeżeli PIS rzeczywiście chce aby działalność jednostek samorządu terytorialnego była właściwie nadzorowana (kontrolowana) nie tylko z punktu widzenia gospodarki finansowej (bo za taki nadzór odpowiadają RIO) ale również z punktu widzenia celowości, gospodarności, rzetelności i zgodności z prawem należy przede wszystkim wzmocnić rolę Audytu Wewnętrznego i  pozycje audytorów wewnętrznych.

Przypomnę, że ustawą z dnia 8 grudnia 2006 roku (więc za czasów pierwszego PISu) zlikwidowano stanowisko GIAW – Głównego Inspektora Audytu Wewnętrznego.  O tyle było to istotne, że do zwolnienia audytora wewnętrznego zatrudnionego w jednostce samorządu terytorialnego potrzebna była zgoda GIAW. Po 2006 roku taka ochrona przysługuje jedynie audytorom wewnętrznym zatrudnionym w administracji rządowej – zgodę na ich ewentualne zwolnienie wydaje Minister Finansów. Wydaje mi się, że likwidacja tej ochrony to był błąd. Poważny błąd.

Nie ma co ukrywać, audytorzy wewnętrzni  obecnie są całkowicie zależni od kierowników jednostek  samorządowych – starostów, wójtów, burmistrzów i prezydentów. Kierownik im płaci, kierownik zatwierdza plan audytu. Kierownik może ich relatywnie łatwo zwolnić.

Trudno się zatem dziwić, że audytorzy wewnętrzni nie mają ochoty i motywacji do prowadzenia działań wbrew oczekiwaniom i interesom przełożonego. Klasycznym przykładem jest samorząd warszawski, gdzie AW – przez lata – nie był w stanie wykryć nieprawidłowości w procesie reprywatyzacji. Śmiem twierdzić, że kluczowym powodem był brak REALNEJ niezależności od Prezydenta Warszawy.

Jeżeli chcemy, żeby nadzór nad działalnością samorządów był skuteczny (tj. by samorządy działały nie tylko zgodnie z prawem ale i z rozsądkiem) to należałoby przede wszystkim wzmocnić działalność Audytu Wewnętrznego w samorządach i zapewnić tej działalności realną niezależność. W mojej ocenie byłoby to dużo bardziej korzystne dla przejrzystości działania samorządów na rzecz społeczności lokalnych a w konsekwencji dla finansów publicznych.

Reklamy