Nie podoba mi się ta Komisja

Mam na myśli Komisję, która dzisiaj rozpoczęła przesłuchania w sprawach dotyczących złodziejstwa zwanego dla niepoznaki „reprywatyzacją”.

Ona, ta komisja, jest niewątpliwie potrzebna. Jest tyle spraw do wyjaśnienia i do naprawienia. Być może nie da się powiązać obu tych zamierzeń. Jedną bowiem sprawą jest przywrócenie właściwego stanu prawnego ale drugą, nie mniej ważną, ujawnienie i wyjaśnienie mechanizmów, które doprowadziły do nieprawidłowości. I tu przychodzą mi na myśl słowa pewnego polityka o tym, że „mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy„. Obawiam się jednak, że bardzo często to początek jakiejś aktywności ma decydujący wpływ na jej przebieg i zakończenie oraz rezultat działań.

Nie podoba mi się ta komisja, bo źle zaczęła swoją pracę. Źle – w mojej ocenie – oznacza, że swoją aktywność rozpoczęła nieprzygotowana.

Rozumiem, że pan wiceminister Jaki został przewodniczącym ze względu na konieczność posiadania przez PIS zaufanej osoby w roli szefa komisji. Niemniej jest on obarczony pewną istotną słabością: nie jest prawnikiem z doświadczeniem procesowym. A to pozwoliłoby uniknąć niepotrzebnego zamieszania już na samym początku. Dobry prawnik poradziłby sobie z pełnomocnikami „strony” nie sięgając po argumenty w stylu „ja tu rządzę”.

O ile – jak sądzę – członkowie Komisji, w tym jej Przewodniczący, dobrze przygotowali się do zadawania pytań dotyczących prywatyzacji obu nieruchomości o tyle pan Przewodniczący miał wyraźny kłopot z interpretacją zapisów ustawy o rzeczonej Komisji oraz znajomością ogólnych przepisów postępowania administracyjnego.

W tym sensie, przygotowanie pana Jakiego do pełnienia tej funkcji mniej powinno polegać na czytaniu konkretnych akt spraw reprywatyzacyjnych a więcej na przygotowaniu organizacyjno-prawnym. Ktoś powinien pomóc panu Jakiemu. Cóż, pani poseł MW jest jedna i nie może się rozerwać…

Komisja została zaskoczona odmową składania zeznań przez jednego świadka. Mam wrażenie, że pan Przewodniczący nie zadbał, aby (choćby dla siebie) mieć wcześniej informacje, czy owa pani świadek stoi pod zarzutami i jak się to może mieć do jej praw na sali posiedzeń Komisji. To nie musiało kończyć się grzywną – nic to nie daje w kontekście wyjaśnienia spraw. Nic, 3000 zł nie są – według mnie – warte tego zamieszania.

Nie jestem prawnikiem, nie wiem, czy świadek istotnie miała prawo do odmowy składania zeznań. Ale jeżeli stwierdziła (wspólnie ze swoim pełnomocnikiem), że stoi pod jakimiś zarzutami niedopełnienia obowiązków urzędniczych, to powinno być (natychmiast!) jasne, czy zarzuty te dotyczą tej sprawy czy innej. Adwokat zasłonił się tajemnicą śledztwa i tyle szanowna Komisja się dowiedziała. A wyjaśnienia prowadzone ad hoc nie mogły przekonać świadka (i jej adwokata) do zmiany zdania. Pan wiceminister powinien być przygotowany na taką okoliczność – znał listę świadków, powinien wiedzieć co robić w razie tego i owego. Cóż…

Inną sprawą jest to, że ograniczono zadawanie pytań tylko do spraw obu nieruchomości. Nie wiem, czy Komisja zamierza jeszcze raz powoływać już przesłuchanych świadków. Jeżeli nie, to w ten sposób straciła możliwość zadania kilku pytań o charakterze ogólnym, naświetlającym filozofię zarządzania miastem, w szczególności nieruchomościami miasta. Ba, ujawniających całokształt podejścia zarządu miasta do spraw powierzonego mu majątku.

Truizmem jest stwierdzenie, że najważniejszym celem komisji jest naprawa krzywd. Ale trzeba pamiętać, że komisja powinna również pokazać społeczeństwu bierność i niekompetencję organów samorządowych. Nie tylko po to, by w nadchodzących wyborach samorządowych Platforma O. spotkała się z „właściwym” poparciem ale przede wszystkim po to, by Polska była rządzona w sposób, na jaki zasługuje. Uczciwie….

Prawo i Sprawiedliwość stworzyło reguły gry dla tej Komisji.  PIS nie będzie mogło zrzucić na nikogo ewentualnych niepowodzeń. Oczekuję, że oprócz politycznej zaciętości komisja pokaże merytoryczne, tj. prawnicze kompetencje. To zaś wymaga lepszego przygotowania niż miało to miejsce dzisiaj.

Kto wie, jakie pułapki i niespodzianki czekają za zakrętem…
Bo że czekają, nie ulega wątpliwości. Znamy PO i jej adoratorów.

Reklamy

2 odpowiedzi na “Nie podoba mi się ta Komisja”

  1. Oni wszyscy, także ci z AmberGold, są w jakimś procesie. Akurat teraz Jaki mówi, że „nie w tej sprawie” ma proces. Jeśli ma pismo procesowe, to może odmówić odpowiedzi na pytanie konkretne (wie, czego proces dotyczy) , ten kolejny zeznający tak właśnie zrobił. Jasne, Jaki jest młody i napalony, ale každy z przesłuchiwanych może zafundować sobie jakiś proces i tym sposobem się wyłgać.
    Komisja może panią wezwać

    Polubienie

    1. Szefowanie komisji to nie miejsce dla napalonych. Można nawet niechcący zaszkodzić sprawie.
      Poza tym, pokazywanie emocji do dawanie argumentów przeciwnikom. What for?
      Spokój, spokój i opanowanie – to klucz do sukcesu

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.