Jak bardzo trzeba kochać PIS?

Co cztery lata – mniej więcej – suweren może się skutecznie wypowiedzieć. Mam tu na myśli wybory parlamentarne; te lokalne to inna para kaloszy. Wybory to jest ten jedyny moment, kiedy pojęcie „suwerena” nabiera realnego znaczenia. W okresie pomiędzy elekcjami tzw. suweren zasadniczo może … Szczerze mówiąc i pisząc … niewiele może. Może sobie dyskutować, apelować, ćwierkać, pisać notki na blogach czyli gadać do obrazu.

Pamiętamy ten tekst: „jak sobie wygracie wybory …” spopularyzowany przez PO. Co ciekawe, hasło to staje się powoli przyswajane przez obecną „władzę”.  Zagłosowaliście, daliście nam większość, to teraz grzecznie obserwujcie co dla was robimy. A jak się wam nie podoba, to za jakiś czas dokonacie wyboru. I już. Szlus. The end. Da capo al fine.

20 groszy. To niewiele. No bo co można nabyć za 20 groszy? Ja tak sobie myślę, że wszystko. Dlaczego? Kupcie litr paliwa za 4 zł. Kupcie go, jeżeli macie w portfelu 3 zł i 80 groszy. Kupicie?

Pamiętam do dziś sytuację z dzieciństwa. W mojej parafii było bardzo dużo ministrantów – ponad 200. Mieliśmy dp dyspozycji salkę, w której stał stół do ping-ponga. Nie było internetu i komputerów więc się chodziło grać – pykać. Kiedyś postanowiłem zainwestować w porządną rakietkę. Sklep był na samej górze w PDT (Wrocławianie wiedzą o co chodzi). No i pojechałem z uzbieraną kasą. Na miejscu okazało się, że moja wyśniona rakietka kosztuje o 50 groszy więcej, niż mam przy sobie. I co się stało? Tak, proszę Szanownych Czytelników, pan na stoisku … sprzedał mi tę rakietkę. Czytaj: dołożył swoje 50 groszy. Niestety, nie mogę sobie przypomnieć, czy dowiozłem mu te 50 groszy. Minęło prawie 50 lat…

Czy dzisiaj kupimy coś w sytuacji gdy brakuje nam 20 groszy, 50 groszy lub 1 zł? Pewnie jest to możliwe ale nie we wszystkich sytuacjach. Niby 20 groszy to mało, ale czasami zbyt dużo, żeby coś nabyć.

20 groszy. Ponoć rząd „ręcami” posłów PIS chce wprowadzić do struktury ceny za 1 litr paliwa dodatkową opłatę w wysokości owych 20 groszy (może 25, już nie wiem). Nie chce mi się czytać projektu ustawy, która ma być jutro rozpatrywana w Sejmie. Nie chce mi się kontrolować każdego ruchu i pomysłu rządzących.  Odechciewa mi się już pisać na temat procesu podejmowania inicjatyw ustawodawczych przez rządzących a pisałem o tym przy okazji tzw. ustawy metropolitalnej promowanej przez pana posła Sasina. Ale chyba trzeba powtórzyć.

Panie i panowie posłowie, panie i panowie ministrowie, „kochana władzo”!

Macie mandat demokratyczny, to prawda. Macie większość parlamentarną. Możecie podjąć i przeprowadzić dowolną inicjatywę legislacyjną. Ale na litość nie traktujcie tymczasowego suwerena jak idiotów. Nie zmuszajcie nas do czytania dziesiątek i setek stron projektów. Czy naprawdę nie potraficie przygotować takiego  „executive summary” a raczej „ sovereign summary” po to, aby lud głosujący (również ten głosujący ostatnio na PIS) miał pod ręką informację, która pozwoli mu zrozumieć jak jest dzisiaj a także co, po co, jak i dlaczego podejmowane są takie działania? A także „co się stanie (lub może stać), jeżeli to coś nie zostanie zrealizowane”?

Po pojawieniu się informacji o tych 20 gr. Twitter – już podzielony na dwa obozy z frakcjami – podzielił się jeszcze bardziej i to po „prawej stronie”. Są ludzie „za”, są ludzie „przeciw” a ja jestem pewien, że mało kto ma chęć i czas dociekać szczegółów, motywów i uzasadnień. Komu są potrzebne takie twitter-owe debaty, gdy nikt nic nie wie a wszystko co ma to własne nerwy, chęci  i wyobrażenia?

Naprawdę nie ma w administracji rządowej (i co z tego, że projekt poselski) kogoś, kto byłby w stanie przygotować takie streszczenie dla społeczeństwa, abyśmy – choć nie włączeni bezpośrednio w proces podejmowania decyzji – przynajmniej rozumieli co „kochana władza” robi, zamierza zrobić i DLACZEGO? I nie tracili czasu na bezsensowne domyślanie się „o co autorom projektu ustawy chodziło”!

Panie i panowie posłowie, panie i panowie ministrowie, „kochana władzo”!

Widzimy i doceniamy Wasze starania i sukcesy. Za to dostaniecie kiedyś zaszczyty, ordery i pomniki. Ale to, że na Was głosowaliśmy, nie oznacza, że nie mamy prawa patrzeć Wam na ręce. To nie oznacza, że możecie ukrywać przed nami potencjalne trudności. Jeśli takie są lub mogą wystąpić to chcemy o nich wiedzieć. Chcemy wiedzieć i rozumieć dlaczego robicie to, co robicie. Podejmujcie – jeśli trzeba – również trudne dla społeczeństwa decyzje. Ale mamy prawo i chcemy je, te decyzje, rozumieć! Nie tylko akceptować lub odrzucać, ale przede wszystkim rozumieć!

Nie traktujcie nas instrumentalnie. Nie traktujcie nas jak idiotów. O zaufanie społeczne trzeba się – „kochana władzo” – starać codziennie, nie tylko w czasie kampanii wyborczej.

 

A tak na marginesie.

Czy wśród polityków Zjednoczonej Prawicy (ZP) jest ktoś odważny, kto zwróciłby uwagę sympatycznemu panu posłowi Patrykowi Jakiemu, że jest urzędnikiem państwowym a nie człowiekiem ubiegającym się o jakąś lukratywną posadę w biznesie?

Winietka TT pana Jakiego przypomina mi zawartość CV. Czy to konieczne? Czy pan poseł ma jakieś kompleksy?

I krótkie pytanie na koniec.
Czy to prawda, że rząd + parlamentarzyści ZP stanowią jedną drużynę?
Bo mam wrażenie, że niektórzy zdecydowanie grają solo i na siebie.

Reklamy