No i o czym tu pisać?

Trudny czas nastał dla blogerów. No może nie dla tych, co piszą o odżywianiu, o krajobrazach, historii, matematyce… W polityce posucha, nudy na pudy. Nie dzieje się nic, do czego można by się przyczepić jak rzep. Żadnych podniet, żadnych inspiracji. Klapa.

To nie to co za rządów Platformy O. Każdy dzień przynosił nowinkę, każda wypowiedź rządzących podnosiła ciśnienie. Salon blogerski trzeszczał w szwach. Tłum taki jak na Piccadilly Circus w szczycie. Notka za notką. Fakty, argumenty, kontrargumenty, komentarze i wyzwiska. No i bany. A teraz? Flaki z olejem… Nie wiem, może niedoinformowany jestem.

Ale zaraz, ruszyła przecież reforma oświatowa. No tak, nauczyciele z ZNP protestują pokotem głodując przed Ministerstwem właściwym do problemu. To może o tym?
Co, nie głodują? Nie dmą w wuwuzele? Nie protestują czytając podstawę programową do wychowania muzycznego i fizycznego na przemian?
No, sami Państwo widzą, o czym tu pisać.

Mam pisać o opozycji? Fakt, ostatnio pan Grzegorz żalił się / radził się* (niepotrzebne skreślić) pytając dziennikarza mniej więcej tak:

To co, mam ich zamknąć w pokoju i zgasić światło?

No i jaka to nowina, że pan Grzegorz nie bardzo wie co robić. Nawet nie wpadł na pomysł – przecież dość oczywisty – żeby przynajmniej rozdać zgromadzonym (w pokoju) widelce. Inaczej nie wyniknie z tego nic ciekawego. Wszyscy to wiedzą ale pan Grzegorz nie. Patrząc na to z mojego punktu widzenia: nie ma widelców – nie ma notki.

To co, może o Szefie Układu? Też nowina, wszyscy wszystko wiedzą od lat a zatem i to, że układ jest i że w tym układzie to Szef Wszystkich Szefów rozdaje karty. Wszystko tu jest jasne, stabilne: zarówno w sensie Lapunowa jak i w znaczeniu BIBO stabilności. Trudno też napisać o antysystemowości układu, który tworzy system. No bo jak?

Czy mam po raz tysiąctrzystadwudziestypiąty pisać o indolencji rządzących (szeroko rozumianych) w dziedzinie polityki informacyjnej (przez licznych zwaną PR)? Po co, oni tam w tym KPRM już się niczego nie nauczą, szkoda klawiatury. Tak już mają, nie radzą sobie nawet z kolorami:

Może po kolejnych wyborach coś się zmieni, może ktoś zrezygnuje z pracy i przyjmą kogoś łebskiego. Chociaż, jak na razie dotychczasowe rezygnacje nie bardzo się przysłużyły a nawet wprost przeciwnie.

No i o czym tu pisać?

A może by coś napisać o ‚bigosowaniu’ Prezydenta Dudy w USA? Wszak bigosowanie to nasza tradycja ustanowiona światłym umysłem poprzednika PAD. Co, PAD nie ‚bigosował’ jeno wystąpił w ONZ? Wygłosił wykład w West Point? A co to za atrakcja, wykład pana Bronisława Komorowskiego w West Point to byłaby frajda. Dla kadetów też. A może przede wszystkim dla nich.

Nudy, panie. Nudy.

Na zakończenie chcę wyjaśnić Szanownym Czytelniczkom i Czytelnikom, że tak naprawdę te nudy mnie nie martwią. Wprost przeciwnie, są symptomem tego, że dzieje się normalnie. A jak jest normalnie, to człowiek chętniej sięgnie po Rakiję (dzięki Ci Piotrze!) niż po klawiaturę. Dobrze by było, gdyby nadal tak było.

Wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom: zarówno tym. którzy celowo odwiedzają mój blog, jak i tym, którzy zabłądzili w przestrzeni internetowej życzę spokoju.

Reklamy