Jak to się powinno odbyć

O czym ta notka? Oczywiście, że o „rekonstrukcji” rządu. A o czym miałaby być? 🙂

Na rządzeniu się nie znam, nie jestem politykiem. Niemniej mam spore doświadczenie zarządcze, budowane również porażkami. A porażki – o ile się je właściwie rozpozna – dodają umiejętności. Rzecz jasna, najlepiej się uczyć na cudzych porażkach, ale jak rzekł onegdaj Monteskiusz (tak, ten sam):

„Szczęście jest naszą matką, nieszczęście wychowawcą”

Sądzę, że zostałem dobrze „wychowany” więc mogę się wypowiedzieć. Zatem do dzieła.

Wprowadzanie zmian w rządzie ma dwa wymiary:

1 – stricte polityczny /powody, cele, zamierzenia/

2 – zarządczy (techniczny) /sposób przeprowadzenia/

Co do tego pierwszego nie będę się wypowiadał. Nie znam się – polegam na zaufaniu (lub nie) do tych, którzy podejmują się zmian. Ale ten drugi aspekt jest zbyt często lekceważony. Skutkuje to tym, że po pewnym czasie możemy usłyszeć z ust prominentnych polityków – zużytą jak dla mnie – frazę:

Błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi

Przyjmuję, że pojawiły się okoliczności wymagające zmian w rządzie. Nawet jeżeli idzie dobrze nie należy się bać zmian. Ba, zmiany łatwiej jest wprowadzać właśnie wtedy, kiedy wszystko idzie dobrze. Z jednego prostego powodu, nie ma presji i można wszystko dobrze przygotować i zaplanować. Na spokojnie. W tej materii nie mam zastrzeżeń do rządzących.

Gorzej jest, jeżeli mimo sukcesów i pewnej stabilizacji zaczyna się samemu wytwarzać presję przez upublicznianie zamierzeń. I tak chyba się właśnie stało. Podkręcono gaz i w naczyniu zaczęło bulgotać. Niepotrzebnie.

Przyjmijmy proszę Państwa, że zmiana składu rządu jest zasadna. PJK i jego otoczenie widzą zapewne powody. My nie musimy na razie dostrzegać tych czynników. Jak to się powinno odbyć? Bez względu na to, czy ma nastąpić zmiana na stanowisku premiera czy też nie (bo nie musi to być do końca rozstrzygnięte) powinna zostać przyjęta, ogłoszona i z żelazną konsekwencją realizowana jedna zasada:

O zamierzeniach, planach, celach i konkretnych decyzjach personalnych powinna informować WYŁĄCZNIE pani Premier Beata Szydło.

I to bez względu na to, czy miałaby pozostać na stanowisku (to wydaje się oczywiste) czy też miałby ją zastąpić ktoś inny, na przykład pan Morawiecki. Zapytają Państwo dlaczego również w przypadku odejścia pani Szydło ze stanowiska to ona miałaby mieć przywilej poinformowania o ostatecznych ustaleniach?

Odpowiedź jest bardzo prosta: z szacunku dla niej i dla jej osiągnięć.

Pani premier Szydło nie jest osobą pokroju pana Kazimierza M. i niewątpliwie przedkłada dobro Polski, Polaków i rządu nad swoje ambicje. Zatem należy się jej szacunek nie tylko jako kobiecie ale również jako osobie, która czuje i rozumie zasadność potencjalnych zmian nawet kosztem własnego prestiżu. Nic nie stało na przeszkodzie, aby to ona (nawet mimo ewentualnego odejścia z rządu) była twarzą tych zmian. Dzięki temu wielu wyborców PIS doceniających jej wkład łatwiej przyjęłoby i zrozumiało konieczność owych zmian.

Ale żeby tak się stało powinien być spełniony warunek o którym już wspomniałem: nikt nie wychodzi przed szereg. NIKT!

A co się wydarzyło wszyscy wiedzą. Faktem jest, że pani Premier osobiście poinformowała, że zmiany nastąpią ale jednocześnie rozwiązały się jęzory wujków, cioć, szwagrów i zstępnych nie tylko z PIS ale również – o zgrozo! – z ugrupowań koalicyjnych.  Po raz setny zapytam: po co? Po kiego grzyba? To, że dziennikarze, „dziennikarze” i blogerzy spekulują to nie problem. Gorzej, jeżeli politycy ZP biorą udział w chocholim tańcu z nadzieją, że zostaną rozpoznani jako eksperci, znawcy i zauszni najważniejszych osób w państwie.

Gęby w kubeł! Taka powinna być zasada z żelazną konsekwencją egzekwowana. Jedyne zdanie, jakie owi indagowani z własnej lub z przymuszonej woli powinni wypowiadać powinno brzmieć:

O wszystkim poinformuje w odpowiednim czasie pani Premier Beata Szydło. Nie zamierzam spekulować i przekraczać swoje kompetencje.

Amen. Wszyscy milczą i pracują. Mam na myśli polityków Zjednoczonej Prawicy.

Idźmy dalej: przychodzi moment ogłoszenia zmian. I tu mamy teoretycznie dwa warianty:

  • PBS pozostaje na stanowisku i naturalne jest, że to ona ogłasza zmiany. Czy ktoś ma wątpliwości? Nie widzę …
  • Premierem zostaje np. pan Morawiecki. Co się powinno stać? To też jest – dla mnie – naturalne: pani Szydło powinna być „twarzą” tej zmiany. W kilku krokach.

1. Podczas konferencji prasowej to ona powinna (w obecności nowego kandydata na premiera) poinformować, że odchodzi z rządu z powodów takich i takich a nowym szefem gabinetu będzie pan Mateusz.  Nowy premier (in spe) zaś powinien poinformować o decyzjach personalnych – propozycjach dotyczących proponowanego składu rządu. Wiem, że trudne, ale nie powinno być pytań dziennikarzy a tylko suche oświadczenia.

2. Po zaprzysiężeniu nowego gabinetu przez Prezydenta, oboje, tj. nowy premier i pani Szydło powinni pojawić się w mediach i w formie orędzia WSPÓLNIE (RAZEM) przedstawić Polakom powody i przyczyny tej zmiany. Ze szczególnym apelem PBS o zaakceptowanie tej zmiany. Ustępująca pani premier zapewne życzyłaby powodzenia nowemu szefowi rządu a ten równie serdecznie i z atencją podziękował za wysiłek pani Premier.

3. Konferencja nowego szefa rządu powinna już być poświęcona szczegółom. Standard.

A w międzyczasie cała procedura sejmowa.

Wszystko to co napisałem powyżej ma sens o ile jest to rzeczywiście jedna drużyna ….

PS. Dlaczego zatem wczoraj napisałem, że oczekuję wyjaśnień od Prezesa PIS a nie od pani Beaty Szydło?
Bo obawiam się, że przedstawiony w tej notce scenariusz się nie spełni. Jak widać, częściowo już się nie spełnił. Mamy jarmark w pełni rozkwitu…

Reklamy

2 myśli na temat “Jak to się powinno odbyć

  1. witam.
    dokładnie tak jest – są dwa wymiary: pierwszy o którym po prostu za malo wiemy
    (a wiec można spekulować, snuć różne mniej lub bardziej prawdopodobne teorie)
    i ten drugi, fatalnie rozegrany. Piszesz o profesjonalizmie (czy raczej jego braku).
    absolutna zgoda. Ale tu wydarzyła się (w moim przekonaniu) rzecz o wiele gorsza
    – postąpiono w sposób urągający elementarnej przyzwoitości.
    A przyzwoitość tylko pozornie wyszła z mody.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.