POLITYKA

Stowarzyszenie Umarłych Polityków

… wziął i założył pan Ryszard Petru.

Tak mi się skojarzyło, bo niechcący wysłuchałem dzisiejszej konferencji prasowej pana Ryszarda Petru, byłego Przewodniczącego partii o dźwięcznej nazwie .Nowoczesna herbu „Pasztet”.

Zupełnie naturalnie ale i niezasłużenie pan Ryszard deklaracją swoją rozbawił pół Polski, włączając w to polityków Platformy Obywatelskiej.  Naturalnie, bo inicjatywa pana Ryszarda ma szansę przetrwać co najwyżej kilka tygodni po czym łagodnie zmieni się w tytułowe Stowarzyszenie Umarłych Polityków. Niezasłużenie, bo działanie pana Ryszarda jest – w jego mniemaniu i w jego interesie – racjonalne: musi dokonać swoistego coming out-u, by podtrzymać funkcje życiowe swojej kariery politycznej.

Nie zamierzam się nabijać z pana Petru, choć podłożył się w każdy możliwy sposób, od nazwy poczynając a na momencie ogłoszenia swojej inicjatywy kończąc. „Plan Petru” nie brzmi ani złowieszczo (dla PIS) ani koncyliacyjnie (dla PO); brzmi niepoważnie. Nie powinniśmy się jednak tym przejmować, wiemy bowiem, że:

Ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi….

Pan Petru przypomina brydżystę, który jeszcze nie oglądając swoich kart radośnie rozpoczyna licytację słowami: „szlem bez atu„. Bez atu, bo liczy że w ewentualnej rozgrywce Platforma nie będzie dominującym kolorem.

Pozostaje pytanie, kto, kiedy i w jaki sposób skontruje pana Ryszarda: czy będzie to własny partner, czyli Nowoczesna czy rywal w walce o przywództwo opozycyjne – Platforma. Ewentualna rekontra ze strony pana Petru będzie już bez znaczenia. Ale jeszcze śmieszniej będzie, jeżeli wszyscy pozostali uczestnicy gry powiedzą „pas”.

Wrócę do odzywki pana Petru – wysokości kontraktu. Ktoś może zapytać: dlaczego „szlem bez atu” a nie np. „2 bez atu„? Odpowiedź jest prosta, to jest ostatnie rozdanie, powtórki nie będzie. Jeżeli ryzykować to teraz bo innej okazji już nie będzie! Do najbliższych wyborów już niedaleko i pan Ryszard nie jest już rozdającym karty. Jedyne co może i co powinien to ryzykować. To jest racjonalne działanie!

Pan Petru – chciał nie chciał, z powodów różnych, o których pisano już wielokrotnie – ma już tylko jeden sposób na utrzymanie się w pierwszym szeregu polityków opozycji i w polityce w ogóle: musi blefować. Musi ryzykować bo nie ma już nic do stracenia. Polityka to nie brydż stąd licytację „szlem bez atu” pan Ryszard zastąpił odzywką „Plan Petru„. Odmiennie niż w brydżu, w polityce można negocjować swoją odzywkę nawet po jej wygłoszeniu. Odzywka pana Petru to cena (odzywka) wyjściowa, do negocjacji, na których panu Petru zależy najbardziej. Liczy on bowiem, że utrata swojego nazwiska w nazwie tej koncepcji(?) politycznej zostanie mu wynagrodzona odpowiednio ważną rolą i funkcją. Na TT napisałem, że pan Petru chciałby utworzenia czegoś na kształt Rady Nadzorczej Opozycji, w której mógłby zasiąść na równi z politykami PO, SLD i czego tam jeszcze. Miałby wpływ na to i owo oraz dostęp do koryta medialnego. Przy okazji mógłby dać prztyczka w nos pani Lubnauer, która go tak brutalnie wykolegowała ze stanowiska we własnej partii.

Jeżeli pan Petru chce zostać znaczącą postacią w polityce (a widać, że mu się to spodobało) musi ryzykować i grać wysoko. Bardzo wysoko. Pan Petru nie ma już nic do stracenia: nie wróci przecież do banku na stanowisko Głównego Ekonomisty. Szczerze, kto by go teraz na takim stanowisku zatrudnił? PKO BP? Wątpię, żeby nawet jakiś zagraniczny bank. Niższe stanowisko nie wchodzi w grę, byłoby upokorzeniem. Biznes państwowy? No bez jaj… Prywatny Biznes? To akurat jest możliwe, ale … polityka jest takim afrodyzjakiem, któremu jedynie nieliczni są w stanie się oprzeć. A pan Petru nie jest z tych nielicznych i nie lubi się opierać. Nawet swoim pomysłom. Niestety …

Rozumiem pana Petru, że musiał podjąć bardzo duże ryzyko. Jest to w jakimś sensie racjonalne: im wyższe  ryzyko tym większa premia za ryzyko. Ale jest to ryzyko, które może zepchnąć go całkowicie na boczne tory – śmierci politycznej.

Chociaż kto wie, może panu Ryszardowi po prostu utkwił w pamięci fragment utworu Wiliama S.:

Być w polityce albo nie być – oto jest pytanie.
Kto postępuje godniej: ten, kto biernie
stoi pod gradem pisowskich strzał losu,
Czy ten, kto stawia opór morzu Kaczyzmu
I w walce kładzie mu kres?
Umrzeć- usnąć- i nic poza tym- i przyjąć,
że śmierć uśmierza boleść serca i tysiące
Tych wstrząsów, które dostają się ciału
W spadku natury. O tak, taki koniec
Byłby czymś upragnionym.

I tak oto dobrnęliśmy do ostatecznego końca kariery politycznej pana Ryszarda: do Stowarzyszenia Umarłych Polityków. Cóż, być może pan Petru jeszcze ma nadzieję …

PS. Ta czaszka na zdjęciu to nie jest czerep pana Ryszarda.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s