Z kim może wygrać PIS?

Wczoraj późnym wieczorem na S24 pojawił się ciekawy artykuł blogera Beem.Deep, zatytułowany „Z kim może przegrać PIS?”. W komentarzu napisałem, że Autor wyjął ten tekst z moich ust. Zgadzam się bowiem z wywodami  Autora w 100% niemniej uważam, że temat ten wymaga dodania nieco innego spojrzenia. Część tego innego spojrzenia została zresztą zawarta w wielu ciekawych komentarzach.

Źródło: https://www.salon24.pl/u/beem-deep/851960,z-kim-moze-przegrac-pis

Tytuł mojego wpisu powstał wyłącznie na zasadzie „odwrócenia kota ogonem”. Jak powszechnie wiadomo, najciekawszych rzeczy można się dowiedzieć wówczas, gdy się niesie kota za ogon.

Nie mam zamiaru zastanawiać się z kim może wygrać PIS bo pytanie jest banalne. Odpowiedź jest równie banalna: z każdą partią, która zechce przegrać! Jeżeli pan Schetyna z uporem maniaka powtarza, że celem PO jest likwidacja CBA i IPN to … sam prosi się o przegraną. I trudno na to poradzić. PO ma jednak pecha, że nie ma wśród jej elektoratu ludzi, którzy byliby w stanie wybić liderom PO takie pomysły. Dlatego należy doceniać  te głosy wśród aktualnych wyborców PIS, którzy – słusznie lub mniej słusznie – czuwają, aby PIS nie postradał rozumu z nadmiaru euforii wynikającej z sondaży.

Wróćmy do potencjalnej porażki PIS.

To, czy PIS wygra czy przegra ma dla mnie drugorzędne znaczenie. Ważne jest to, czy Polska będzie w stanie podnieść się po latach „polsko-sowieckiego komunizmu” i po latach wypinania mniej lub bardziej istotnych części ciała w kierunku krajów tzw. starej Unii. Izraela i Rosji również. Niestety, wygląda na to, że ani PO ani .N (istnieje przynajmniej intelektualnie?) ani budząca się lewica nie są w stanie przeprowadzić (kontynuować) pożądanych zmian. Nie naprawia się sytuacji metodami, które doprowadziły Polskę do stanu wasalizmu politycznego, ekonomicznego i historycznego. A dzisiejsza opozycja, jak nieustająco stara się mnie przekonać, innych metod nie zna. Celów zresztą też.

Popierających PIS mógłbym podzielić na kilka grup:

1. Tacy, którzy kochają PIS bo … kochają PIS (Prezesa). Tylko PIS i nikt inny. W pełni i bezkrytycznie utożsamiają się z tym co robi ZP (Prezes) i – co równie ważne – jak to robi.

2. Tacy, którzy są zwolennikami PIS i choć widzą niedoskonałości oraz wpadki są w stanie je przełknąć dla jakiegoś większego dobra. To zwolennicy hasła „nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi”. A tak na marginesie, czy zauważyli Państwo, że to hasło ma swoich żelaznych zwolenników przede wszystkim wśród polityków – jako uniwersalna wymówka i tłumaczenie swojej indolencji i defektów intelektualnych? Nawiasem, ten kto nic nie robi popełnia największy błąd: błąd „nicnierobienia”. Więc co to za porównanie i usprawiedliwienie …

3. Tacy, którzy aktualnie popierają PIS ale jednocześnie zwracają uwagę rządzącym, że nie są alfą i omegą. Tacy, którzy mają (czasami płonną) nadzieję, że politycy ZP będą bardziej uważali i na swoje słowa jak i na swoje zachowanie – nie tylko „PO” ale i „PRZED”. Tacy, którzy również mogą – w trakcie wyborów – nie unieść ciężaru odpowiedzialności za błędy i wpadki PIS.

4. Tacy, którzy zagłosują na PIS z jednego tylko powodu: nie chcą, by do władzy wróciła Platforma O. Wszystko zniosą (jak ci z pkt 1) ale z innego, zasadniczego powodu: niechęci do PO. Argument tym silniejszy, im mniejsza konkurencja na prawej stronie sceny politycznej. A co by nie mówić, aktualnie konkurencji tam nie ma. I długo nie będzie.

Zatem pytam się Ciebie, Szanowny Czytelniku aktualnie popierający PIS: do której grupy zaliczasz siebie? Czy jesteś za PIS dlatego, że to alfa i omega polityki? A może popierasz PIS  tylko i dlatego, że … nienawidzisz PO i jej (znanych już) celów i metod sprawowania władzy?

Czego w Tobie jest (dzisiaj) więcej: zwolennika PIS czy przeciwnika PO? A czy to może się zmienić w trakcie zbliżających się wyborów? I w jakich okolicznościach? A może zrezygnujesz z głosowania na PIS (lub kogokolwiek innego) sądząc, że nie masz wyboru? A może nie pójdziesz głosować wychodząc z założenia, że recydywy PO już i tak nie będzie? A może sądzisz, że jeżeli nawet PO powróci do władzy to już nie będzie tak rządziła jak przez 8 lat? Przecież nie zrezygnują z 500+ a może coś dołożą? A może wykryją jakieś afery pisowskie?

Wszyscy wiemy, że potrzeba wielu lat i wielu kadencji, żebyśmy mogli w pełni odczuć nową jakość rządzenia i nową jakość Państwa. Potrzeba do tego większości parlamentarnej, która jest nam aktualnie dana, ale nie oznacza to, że tak będzie nadal. Nie uda się zmienić Polski, jeżeli PO, .N i im podobni będą mieli w wyborach poparcie na poziomie 20% i więcej. Nie wyobrażam sobie, aby w następnym rozdaniu trzeba było negocjować układ koalicyjny z PO. To by oznaczało wieloletni zastój bo na „propolskość” ze strony PO nie mam co liczyć. A na prawej stronie sceny politycznej nie widać żadnego ugrupowania, które byłoby w stanie zaproponować – przy tych samych pryncypiach co PIS – inny, lepszy sposób zarządzania. Partia pana Gowina to za moment będzie PO+ a ludzie pana Ziobro nadzwyczaj lubują się w hałasach, wojenkach i podjazdach. Mnie się to nie podoba: wolę inteligencję i spryt zamiast pohukiwania: „my mamy rację”!. Inteligencję polegającą m.in. na tym, o czym napisał bloger Beem.Deep: na przewidywaniu kilku ruchów do przodu i na skutecznym rozpoznaniu ryzyka (potencjalnych skutków) własnych działań.

Czy ktoś wie, ile procent aktualnie popierających PIS (ZP) należy do poszczególnych grup? Które grupy są w stanie zapewnić większość dla ZP w kolejnych wyborach? Na ile trwałe jest to poparcie?
Ja nie wiem…

Jeżeli większość parlamentarna, zdolna do skutecznego przeprowadzania zmian, ma się utrzymać to PIS powinno zadbać nie tylko o wierny (żelazny) elektorat ale również o tych, dla których ważne jest nie tylko CO? ale i JAK?. A nawet KIEDY? i KTO?  To nawet nie jest kwestia stylu rządzenia. To jest problem umiejętności zarządzania.

Jak czytam program wyborczy PIS to nie mam za bardzo do czego się przyczepić. Ale program wyborczy to tylko pryncypia, zamierzenia (cele ogólne) i założenia. Nie ma tam odpowiedzi na pytania: Jak (poza koniecznością zmiany prawa)? Kto? Kiedy? Gdzie? Odpowiedzi stanowiących zasady i opisujących metody zarządzania. Zarządzania, nie rządzenia. Bo polecenia (rozkazy) każdy może wydawać.

Śmiem twierdzić, że Zjednoczona Prawica (PIS) w miarę dobrze przygotowała się do rządzenia (na poziomie pryncypiów i zamierzeń) ale nie do zarządzania. To niestety jest dla mnie widoczne od wyborów w 2015 roku i ciągle dostaję nowe argumenty na poparcie tej tezy.

Reasumując

Im więcej głosów rozsądnej (a nawet tej mniej rozsądnej) krytyki rządzących tym lepiej. Dla PIS, dla Polski, dla nas, obywateli. Może Prawo i Sprawiedliwość (ZP) zechce spotkać się z refleksją, że same pryncypia i chęci nie wystarczają. Że nie wystarczy rządzić i że trzeba zarządzać. Że trzeba umieć zarządzać.

Sądzę, że JESZCZE nie jest zbyt późno, aby politycy ZP nie tylko posłuchali obywateli w zakresie CO trzeba zmieniać ale również JAK to robić. To nie jest tak, że wszyscy myślący (którym zależy na dobru Polski) są w parlamencie, w ławach Zjednoczonej Prawicy. Większość przygląda się z oddali i czasami dostaje …. na widok  bezradności a często i głupoty polityków. Tych rządzących też.

Reklamy