Wielka Warszawska i inne gonitwy

Stało się, gonitwy i bitwy rozpoczęte. Do inauguracji kampanii wyborczej (tej samorządowej) zostało jeszcze trochę czasu ale już teraz warto zastanowić się nad jej przebiegiem i prawdopodobnymi wynikami. Tym bardziej, że Zjednoczona Prawica odkryła swoich zawodników.

Porównanie wyborów samorządowych do gonitw nie jest może najszczęśliwsze ale poziom emocji dla miłośników wyścigów konnych wcale nie przewyższa poziomu emocji nadchodzących wyborów dla interesujących się polityką. Szczególnie, że wybory te nie będą miały charakteru tzw. płaskich gonitw. Wprost przeciwnie, będą to wyścigi z przeszkodami (w dużej części nieznanymi) a te są wyjątkowo emocjonujące.

Szczególnie interesują mnie zawody, które zostaną rozegrane na 4 torach: we Wrocławiu (powód jest oczywisty), w Gdańsku, w Krakowie i w Warszawie. Sądzę, że te gonitwy będą szczególnie atrakcyjne dla kibiców i stresujące dla sztabów partyjno-trenersko-szkoleniowych oraz dla zwolenników poszczególnych wybrańców.

Zacznę od Wrocławia

W poprzednich wyborach pani Mirosława Stachowiak-Różecka uzyskała w drugiej turze 45,28 procent głosów. To najlepszy wynik PIS od lat. Niewiele zabrakło, żeby dotychczasowy prezydent – Rafał Dutkiewicz – przegrał te wybory. Sądzę, że gdyby pani Stachowiak była – w poprzedniej kampanii – bardzo aktywna od samego początku wygrałaby te wybory. A co zrobiła? Wsiadła na rower i objeżdżała miasto rozmawiając z ludźmi face to face. Gdyby kampania była dłuższa, pan Dutkiewicz nie wygrałby. A nadchodzących wyborów nie wygrałby już na pewno.

Wrocław jest zmęczony prezydenturą Dutkiewicza. Wrocław potrzebuje nowej krwi. Zaletą pani Stachowiak jest to, że zna Wrocław: od lat działała w samorządzie. Jej szansą jest to, że opozycja walczy nie tylko sama ze sobą ale również we własnych gniazdach. Miała być kandydatem pani prof. Chybicka? Miała być, ale pan Schetyna dostał kataru i już nie jest. Miał być kandydatem pan Jaros z .N? Jeszcze jest, ale jak długo to nawet on sam nie wie. Głównym rywalem pani Stachowiak może być – jak sądzę – pracownik magistratu popierany przez Dutkiewicza. Dodajmy dzisiaj popierany a jak będzie jutro? Kto wie …

Pani Stachowiak ma szansę, mimo, ze Wrocław nie jest miastem propisowskim. Ale też już nie jest pro-platformerski.

Gdańsk

Ciekawa sprawa. Pan Kacper Płażyński jest młodym człowiekiem (29 lat) i samo to nie jest w mojej ocenie zaletą. Uważam po prostu, że powierzając młodym ludziom wysokie stanowiska często robi się im krzywdę – zbyt często nie są emocjonalnie przygotowani do takich wyzwań. Ale ma też dobre wykształcenie – jest adwokatem. Tu porównanie z panem Jakim – startującym w Warszawie – narzuca się samo. Optymistyczne jest również to, że odebrał dobre i patriotyczne wychowanie od swoich rodziców, szczególnie od ojca, św.pamięci Macieja Płażyńskiego. To ważne w takim mieście jak Gdańsk.

Trudno mi powiedzieć, jakie szanse będzie miał Kacper Płażyński. Nie sprzyja mu niewielkie doświadczenie polityczne ale może to też być zaletą. Nie wiadomo też, jakie działa wytoczy opozycja. Nie sądzę, żeby głównym rywalem był dotychczasowy prezydent Paweł Adamowicz; coś czuję, że Gdańsk ma już dosyć Adamowicza i jego kiepskiej pamięci. Kluczowe będzie, czy pan Płażyński zdoła szybko (i dobrze) nauczyć się polityki.

Warszawa

Oj, będzie się działo. Ci z Państwo, którzy śledzą moje notki wiedzą zapewne, że pan Patryk Jaki nie należy do moich ulubieńców. Byłbym zaskoczony, gdyby Patryk Jaki wygrał te wybory. Ba, uważam, że nie jest to najlepsza kandydatura. Dlaczego?

Jest politologiem a to oznacza, że nie ma dobrego wykształcenia. Sorry, tak uważam. Nie ma też doświadczenia w zarządzaniu. Ktoś powie, a szefowanie Komisji Weryfikacyjnej? Owszem, tyle tylko, że pan Jaki jest „twarzą” tej komisji a tak naprawdę organizuje jej prace ktoś inny. Ale są ważniejsze sprawy.

Proszę sobie wyobrazić, że pan Jaki zostaje prezydentem Warszawy a w nowej Radzie Miasta PIS (ZP) jest mniejszością. Co będzie? Wojna będzie. Jakiego z Radą i Jakiego z urzędnikami. W urzędzie napotka spory – oj spory – opór (jeśli nie sabotaż) a nie będzie łatwo wyrzucać urzędników dla samego zwalniania. Pan Jaki nie ma też – jak sądzę –  umiejętności przyciągania do siebie ludzi (poza tymi pokrzywdzonymi przez administrację HGW) – a to jest kluczowa umiejętność związana z pracą w nadzwyczaj nieprzyjaznym środowisku.  Nie wiem, czy łatwo mu będzie znaleźć swoich MERYTORYCZNYCH zastępców. Przyznam się Państwu, że ja bym nie chciał dla niego pracować…

Obawiam się też, że pan Jaki będzie zwolennikiem przywództwa opartego na prostym zawołaniu: „naprzód!” ograniczającego się do wydawania rozkazów. A także na udzielaniu prostej odpowiedzi na pytanie: „jak ma być?  – „dobrze!”  To może być za mało …

Czy Warszawa potrzebuje wojny urzędniczo-politycznej? Nie sądzę i tym bardziej obawiam się, że po roku urzędowania pojawią się pomysły referendum w celu odwołania pana Jakiego ze stanowiska. Obym się mylił …

Kraków

Pani Małgorzata Wassermann ma chyba największe szanse na zwycięstwo z tej czwórki. Młoda ale z dobrym przygotowaniem – prawniczym. I jest już wytrawnym politykiem. Myślę też, że potrafi – w odróżnieniu do pana Jakiego – pozyskać sporo zwolenników w aparacie urzędniczym Krakowa nie dając – przy tym – sobie w kaszę dmuchać. Gdybym był mieszkańcem Krakowa byłbym bardzo zadowolony z tej kandydatury.

Sądzę też, że pani Wasserman jest zwolennikiem przywództwa opartego na haśle „za mną!” szukającego współpracy i porozumienia. Kraków może na tym zyskać.

Na zakończenie

Wybory prezydentów miast są ważne. Ale nie tylko same dla siebie. Nie chodzi tylko o to, by wygrać ale by zmieniać. Zmieniać nie tylko miasta ale również funkcjonowanie administracji lokalnej – samorządowej. Zmieniać funkcjonowanie administracji tak, by działała zgodnie i wyłącznie na rzecz mieszkańców a nie grup interesów.

Młodość i energiczne ruchy nie są wskazane w przypadku zanurzenia się w bagnie. Potrzebna jest rozwaga …

Reklamy
Otagowane

Jedna myśl na temat “Wielka Warszawska i inne gonitwy

Możliwość komentowania jest wyłączona.