Pani E. i mężczyźni z młotkami

To prawda, nie ma bezpośredniego i ścisłego związku pomiędzy panią E. a rzeczonymi mężczyznami z młotkami. Bezpośredniego, bo jednak pewien wirtualny związek istnieje – związek sentymentalny, czyli wspomnieniowy. Ale po kolei …

Przydarzył mi się szybki, nieco nagły wypad nad morze. W efekcie po 34 latach (lub 33 – nie pamiętam dokładnie) miałem okazję odświeżyć swoje wspomnienia sprzed lat. I postanowiłem podzielić się z Państwem reminiscencjami z tego wyjazdu.

Dębki

Mała miejscowość położona niedaleko Pucka. Od października do maja cicha osada. W okresie wakacyjnym zamienia się w kłębowisko ludzkich charakterów, zwyczajów, potrzeb i oczekiwań.  Dawniej – „za moich czasów” – było tam ledwie kilka domów i pole namiotowe. No i jeden lub dwa sklepy – barów i restauracji nie pamiętam. Dzisiaj pensjonatów, apartamentów i domów na wynajem jest setki. Uliczki obstawione barami i straganami. A co się z tym wiąże tłumy wypoczywających.  W latach 80-tych było to miejsce nasycone artystyczną bohemą. Znani – z ekran telewizorów i scen teatralnych – wypoczywali w wynajętych domkach a reszta – tacy jak ja – na polu namiotowym.  Generalnie, za moich bytności było to miejsce stosunkowo kameralne. Można już o tym zapomnieć …

Jak dla mnie, główną atrakcją wyróżniającą Dębki wśród innych miejscowości jest rzeczka Piaśnica wpadająca do morza – kiedyś na wprost a dzisiaj nieco zmieniła swój bieg i kręci na plaży zawijas. Jej aktualna głębokość na plaży sięga kolan. Kiedyś, w miejscu ujścia do ramion a u początku plaży do szyi.

Ta rzeczka jest o tyle istotna, że dzieliła plażę na 2 części: prawą i lewą. Prawa część tradycyjnie była przeznaczona dla dobrze ubranych czyli dla tzw. tekstylnych. Lewa zaś dla ….. Tak, dobrze się Państwo domyślają. Dla nietekstylnych czyli tych, którym najpewniej 🙂  nie udało się nabyć stosownych strojów plażowo-kąpielowych. Piaśnica zaś była takim miejscem koalicyjnym. W dzień okupowana przez tekstylnych a późnym wieczorem i nocą kąpaliśmy się w strojach nadzwyczaj mało oficjalnych. Z tego co się zorientowałem, ta tradycja jest podtrzymywana do dzisiaj.

Ostatni odcinek – przed plażą – Piaśnicy wygląda tak:

IMG_20180806_190952

Tak wygląda obecnie Piaśnica od strony morza. Tu muszę dodać, że to zdjęcie zrobiłem o 7 rano. Później – ze względu na RODO – zrobienie takiego zdjęcia i kolejnych nie byłoby możliwe.

Poniżej jest lewa część plaży, czyli naturystyczna. Gdyby ktoś chciał się tam wybrać to musi przejść jakieś 100 m bo tyle mniej więcej liczył pas demarkacyjny. Tekstylni się zasadniczo nie zapuszczali w tamten rejon. Z wyjątkiem tych ciekawskich.

O 7 rano panuje tam cisza i spokój. Jedyne ekscesy wywołują mewy. No i prawa część plaży – tradycyjnie tekstylna. Muszę powiedzieć, że poranek na plaży ma swoje uroki. Jednym z nich jest wyciszająca pustka:

Blisko 4-godzinny samotny spacer po pustej plaży, jedynie w towarzystwie mew, ma wyłącznie same zalety.

Wracając do Piaśnicy: można tam wynająć kajak i spłynąć rzeczką. Podobno trwa to 2 godziny. Niestety, nie miałem możliwości spróbować gdyż program wizyty w Dębkach miałem dość napięty.

Pani E.

O pani E. pisałem w Muzeum Tortur Intelektualnych 18 lipca 2017 roku – nieco ponad rok temu. Czytelnicy mogą znaleźć tę notkę tutaj. Pani E. – o ile wiem – nigdy nie była w Dębkach. Ale ponieważ ja tam byłem, ostatni raz bodajże w roku 1984 – w czasach studenckich wypadów wakacyjnych – stąd mogę mówić o pewnej relacji wiążącej panią E. z Dębkami. Co tu dużo mówić, kiedy po powrocie z ostatniego pobytu w Dębkach zobaczyłem się z panią E. powiedziała do mnie z wyrzutem: dlaczego nie powiedziałeś, że tam jedziesz? Pojechałabym …

Nie pamiętam już jakie wówczas znalazłem wytłumaczenie ale pewnie było głupie. Czy żałuję, że wówczas nie zaprosiłem pani E. na ten wyjazd do Dębek? Tak, ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że ówczesna nieobecność pani E. w Dębkach nie wpłynęła źle na Jej życie. Wybrała dobrą drogę …

Nie dziwcie się zatem, że gdy tydzień temu pojawiłem się na plaży w Dębkach natychmiast powróciły wspomnienia. Wspomnienia o nieobecności pani E. …

Młotki

Dotarłem do Dębek w godzinach popołudniowych. I pierwsze co zrobiłem to spacer na plażę. Ale to był ten czas, kiedy tłumy ludzi objuczonych plażowym ekwipunkiem wracały z plaży. Pierwszy facet, u którego zobaczyłem w ręce młotek nie wzbudził mojego zdziwienia. Pomyślałem, że pewnie znalazł. Każdy zdrowy i przytomny facet, gdyby znalazł na drodze młotek to by go wziął. Normalne. Ale kiedy zobaczyłem kolejnego faceta z młotkiem i jeszcze jednego, i kolejnego … zaczęło mnie to zastanawiać. Za moich studenckich czasów nie chodziło się na plaże z młotkami bo i po co. Sprawa wyjaśniła się następnego dnia. Kiedy wracałem z porannego spaceru zrozumiałem o co chodzi. Na plaży instalowały się całe rodziny a panowie … używali owych młotków do wbijania palików od parawanów. No tak, jest parawan musi być młotek. A ponieważ parawanów mnóstwo to i biznes młotkowy się kręci w najlepsze. I dobrze …

Dialogi

Życie towarzyskie wypoczywających nie różni się ani jakościowo ani ilościowo od życia codziennego. Pogaduchy, ploty, pokrzykiwania (na dzieci) i pokrzykiwania (na rodziców). Nil novi sub sole… Rozmowy też dotyczące życia codziennego – żadnych manifestacji w obronie Konstytucji, sądów i innych pryncypiów. No, miejsce przy stoliku w barze i wybór pozycji z menu jest tym, co skutecznie zaprząta uwagę. Żeby nie zanudzać Państwa oto dwa krótkie przykłady rodzinnych dialogów zasłyszanych w Dębkach.

Rzecz dzieje się na plaży tuż przy Piaśnicy. Rodzice z dwójką dzieci próbują ogarnąć sytuację. Jedno dziecko taplające się w wodzie woła mamę:

Mamo, popatrz jak się topię!

Mama zajęta drugim, młodszym dzieckiem (a tata młotkiem) nie zwraca uwagi. No to dzieciak podkręca fonię i krzyczy:

Mamo, mamo! Popatrz jak się topię, słyszysz? Popatrz. Teraz! Teraz! Mamooooooooooooo!!!

Mama w końcu się odwraca i woła:

Bardzo ładnie, bardzo…

Tak że widzą, Państwo, nic zaskakującego. Rodzinnie, jak to na plaży…

A teraz inny, niezwykle zwięzły dialog, który usłyszałem przed jednym z barów. Para (pan i pani) wychodzi z tzw. jedzeniem na wynos. Pani zwraca się do Pana:

A sztućce wziąłeś?

Na co Pan do Pani:

– O kur…a!

Tak że widzą Państwo, nic dramatycznego się nie dzieje. Dzień jak co dzień, ludzie jak ludzie, problemy jak problemy, słowa jak słowa. …

Sex

Hmmmm, …. przejdźmy może do następnego punktu 🙂

Alkohol

Nie wolno!

Absolutnie nie powinno się wchodzić do wody po spożyciu alkoholu!!! I nie ma znaczenia, czy jest to Don Perignon czy wino marki Dyskont jak na zdjęciu:

Jako usprawiedliwienie mogę podać, że było już około północy i nie wybierałem się pływać w Piaśnicy. Wyjątkowo, w takich okolicznościach i w dobrym towarzystwie można. Ale nie codziennie!

Wielu bowiem było takich, którzy uważali, że świetnie pływają i alkohol nie wpłynie na ich umiejętności. Pycha przez takich ludzi przemawia. Proszę popatrzeć, przecież taka flądra pływa znakomicie – czuje się jak ryba w wodzie. I co? Tylko to, że też może się utopić po alkoholu. Proszę, oto corpus delicti:

Osobiście znalazłem ją nad brzegiem – już nie dawała oznak. A przecież pływa jak ryba! Wszystko przez ten alkohol …

Jadło

Gdyby ktoś z Państwa był w tamtych rejonach polecam restaurację o nazwie „Ewa Zaprasza„. Ta nazwa szczególnie zwróciła moją uwagę – ze względu na panią E. Restauracja mieści się w miejscowości Sasino i ma swoją witrynę internetową więc bez problemu mogą Państwo wygooglać.

Powiem tyle: ceny absolutnie nie są szokujące a jedzenie jest bardzo smaczne i dobrze podane. Ja próbowałem jagnięciny. Polecam 🙂

I to by było na tyle. A we Wrocławiu upały …

Reklamy